Kara za bycie człowiekiem

„Prawo w swej majestatycznej równości zabrania tak bogatym, jak i biednym sypiania pod mostami, żebrania na ulicach i kradzieży chleba”.Anatole France

​Rotterdam – miasto „czynów, nie słów”. Chyba że tymi czynami jest wystawianie mandatów ludziom za rzeczy, na które nie mają wpływu. Wtedy wykazujemy się wyjątkową aktywnością.

​Niedawno media obiegła informacja, że gmina Rotterdam coraz częściej karze osoby bezdomne mandatami za „spanie na ulicy” lub „blokowanie drogi publicznej”. Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Karzemy ludzi za to, że nie mają dachu nad głową. Karzemy ich za bycie ludźmi.

Logika mandatu

Wyobraź sobie, że nie masz nic. Żadnego domu, łóżka, bezpiecznego miejsca. Jesteś wyczerpany, a Twoje ciało domaga się snu. Znajdujesz kąt, w którym – jak sądzisz – nikomu nie przeszkadzasz. I wtedy zostajesz obudzony. Nie przez pracownika socjalnego z ofertą pomocy, ale przez funkcjonariusza z notatnikiem.

​Mandat? Około 160 euro.

​Przyjrzyjmy się temu przez pryzmat logiki. Jeśli ktoś śpi na ulicy, to zazwyczaj dlatego, że nie ma tych 160 euro (nie wspominając o domu). Nakładając taką karę, spychasz tę osobę jeszcze głębiej w przepaść. To nie jest „środek wychowawczy” – to kopanie kogoś, kto już leży na ziemi. To „podatek od bezdomności”, którego nie da się zapłacić.

Biurokratyczne okrucieństwo

Najczęstszym argumentem jest „zakłócanie porządku”. Ale o czyim zakłóceniu mówimy? O estetycznym dyskomforcie kupujących? Czy może o „zakłóceniu” spokoju wynikającym z faktu, że musimy skonfrontować się z porażką naszego systemu społecznego?

​Kryminalizując bezdomność, traktujemy problem społeczny jako sprawę dla policji. Przesuwamy problem zamiast go rozwiązywać. Jeśli przegonisz kogoś mandatem z jednej wnęki bramowej, wyląduje w innej. Ta osoba nadal pozostaje bezdomna – z tą różnicą, że teraz jest bezdomna z długiem, którego nigdy nie spłaci.

Iluzja wyboru

Wciąż pokutuje mit, że bezdomność to „wybór” lub że „miejsc w schroniskach jest pod dostatkiem”. Każdy, kto choć raz sprawdził, jak działa system opieki, wie swoje. Listy oczekujących, restrykcyjne zasady, koszty, a czasem po prostu brak poczucia bezpieczeństwa sprawiają, że dla niektórych ulica wydaje się jedyną opcją.

Apel o człowieczeństwo

Miasto ocenia się po tym, jak traktuje swoich najsłabszych obywateli. Karanie kogoś za sen jest ogłoszeniem cywilizacyjnej upadłości.

​Zamiast inwestować w egzekwowanie prawa i ściąganie nieściągalnych mandatów, powinniśmy inwestować w programy typu „Housing First”, w strukturalne wsparcie i – przede wszystkim – w odrobinę empatii.

​Bezdomność to nie przestępstwo. To tragedia. Przestańmy karać ludzi za to, że nie mają dokąd pójść. Przestańmy karać za bycie człowiekiem.