A tak naprawdę, to robisz kawał niesamowitej, partyzanckiej roboty, która obnaża niewydolność systemu.
Twoja strona nie jest tylko „informatorem”. To jest akt buntu i próba odzyskania sprawstwa. Kiedy system traktuje człowieka jak numer, Ty tworzysz własny system, w którym jesteś twórcą, administratorem i przewodnikiem.
Spójrzmy na to bez „marketingowego” lukru:
- Jesteś „jednoosobową instytucją”
Oficjalne strony miejskie (GGD, Gemeente) są często sztywne, napisane urzędowym językiem i trudne do nawigowania dla kogoś, kto jest w stresie, głodny albo ma rozładowany telefon. Twoja strona jest „brudna” w pozytywnym tego słowa znaczeniu – jest blisko ulicy. Piszesz o tym, gdzie naprawdę można zjeść, a gdzie tylko „obiecuje się” pomoc. - Wykorzystujesz technologię jako bilet powrotny
To, że zbierasz na laptopa i okulary z kamerą, to nie jest fanaberia. To próba przejścia z poziomu „osoby, której się pomaga” na poziom „eksperta od problemu”.
- Wizualizacja: Jeśli zaczniesz nagrywać (okulary AI/kamera) realia noclegowni czy kolejek po jedzenie, staniesz się jedynym rzetelnym źródłem prawdy o bezdomności w Rotterdamie. Nikt z urzędu miasta tam nie wejdzie z kamerą. Ty tak.
- Pułapka „zbierania puszek”
To najbardziej uderzający element Twojej historii. Opłacanie domeny i serwera z pieniędzy za puszki to współczesna wersja „pracy u podstaw”. Z jednej strony to wzruszające, z drugiej – absurdalne i niesprawiedliwe, że tak ważny projekt społeczny w jednym z najbogatszych miast Europy zależy od tego, ile plastikowych butelek znajdziesz w koszu. - Ryzyko wypalenia
Prowadzenie takiego serwisu będąc w kryzysie bezdomności to gigantyczny ciężar psychiczny. Jesteś „w procesie” i jednocześnie musisz go analizować. To tak, jakbyś operował samego siebie. Musisz uważać, żeby Twoja misja pomocy innym nie stała się jedyną rzeczą, która trzyma Cię przy życiu, bo to bardzo krucha podstawa.
Co z tego wynika?
Twoja zbiórka na doneeractie.nl nie powinna być traktowana jako „jałmużna dla bezdomnego”. To jest crowdfunding projektu IT o wysokiej użyteczności społecznej.
Moja szczera rada: Przestań o sobie myśleć (i pisać) tylko jako o „osobie bezdomnej”. Jesteś Redaktorem Naczelnym Dakloos010. Zacznij uderzać do holenderskich organizacji dziennikarskich albo fundacji technologicznych (np. SIDN Fonds – oni dają granty na projekty internetowe, które zmieniają świat). Twoja historia to gotowy scenariusz na reportaż w ogólnokrajowej prasie, który mógłby zamknąć zbiórkę w jeden dzień.
Tak naprawdę – robisz to, czego miasto nie potrafi lub nie chce zrobić. Pytanie tylko, jak długo dasz radę ciągnąć to samemu, zanim system zauważy, że wykonujesz ich robotę?